-Cześć. Wolne?-zapytała śliczna dziewczyna wskazując na miejsce obok mnie.
-Hey. Tak wolne.-posłałam blondynce nieśmiały uśmiech.
-To Ty jesteś ta Alex?-zapytała, przyglądając mi się uważnie.
-Taaaak. To ja. A coś się...-nie pozwoliła mi dokończyć.
-Miło mi. Rosemary.-podła mi rękę którą od razu uścisnęłam.
-Mi również-zauważyłam że dziewczyna ma piękne niebieskie oczy. Zawsze chciałam takie mieć.
Do sali wkroczyła nauczycielka przez co uczniowie spokojnie usiedli w swoich ławkach i po ich wyrazach twarzy wywnioskowałam że się czegoś boją.Nauczycielka wyglądała na sympatyczną, ale pozory mylą.
-Wyciągać książki. Nie mamy czasu. W tamtym roku nie zdążyliśmy z materiałem. W tym roku nie mogę do tego dopuścić.
-No świetnie... nie znam kobiety. Nie wiem kim jest. Nie wiem czego uczy. Nie wiem o niej nic. A no tak.. wiem że jest zołzą. O tym już się zdązyłam przekonać.
-Rose...-szepnęłam- czego ona uczy? - zapytał najciszej jak się tylko dało koleżankę z ławki.
-Hiszpańskiego. Przygotuj się mała... w tamtym roku prawie przez nią ze szkoły wyleciałam, traktuje nas jak przedmioty. Zołza nic więcej.
-Dzięki.-posłałam dziewczynie uśmiech i wyciągnęłam z torby książki do języka hiszpańskiego.
Pani ''zołza'' napisała na tablicy temat, a pod spodem kilka słów po hiszpańsku i ich tłumaczenia.
Ta lekcja nie należała do tych przyjemnych... w sumie to każda lekcja nie jest przyjemna, ale po tej miałam ochotę wrócić do domu. Mam dość. I pomyśleć że będę miała z nią lekcje cztery razy w tygodniu. To o cztery za dużo.
Jest pierwszy dzień w szkole, pierwsza lekcja a ja już mam dość. Na tej godzinie dyrektor postanowił zrobić na sali gimnastycznej zgromadzenie. Ja i Rosemary stanęłyśmy obok siebie pod ścianą i słuchałyśmy najważniejszej osoby w tej szkole.Dyrektor był bardzo sympatyczny. Zupełnie inny niż Pani ''zołza''.
Po skończonym przemówieniu, ja i Rose poszłyśmy na stołówkę. To była najdłuższa przerwa więc w spokoju mogłyśmy siąść, coś zjeść no i oczywiście lepiej się poznać. Odebrałyśmy jedzenie i siadłyśmy przy stoliku dwuosobowym.
-Słyszałam że wcześniej śpiewałaś. To prawda?- zapytała, niebieskooka.
-Tak to prawda. Ale nie chcę do tego wracać. To było dawno... Już z tym skończyłam.-odpowiedziałam, i kiedy sobie tylko o tym pomyślałam, posmutniałam.
-Szkoda, na pewno szło Ci świetnie. Ale jeśli dla Ciebie to niewygodny temat to rozumiem. -posłała mi uśmiech, co odwzajemniłam.
-Dziękuję.
-Nie masz za co. Jeszcze dwie lekcje i dom. Super.
-Nie, nie kochana. ja Cie tak szybko nie wypuszczę.
-Co masz na myśli?
-Dzisiaj, po szkole, Ty, Ja, park niedaleko stąd. Hmmm?
-Dzisiaj nie mogę. Przepraszam.
-Zaraz... jutro mamy wtorek. Czyli...
-Czyli?
-Jutro Pani od hiszpańskiego ma nie być w szkole. To po pierwsze... a po drugie to moi rodzice wyjeżdżają. I mam chatę dla siebie. Samej nudno, to co? Jutro u od razu do mnie ? -zapytała z nadzieją że się zgodzę.
-Nie będę przeszkadzała?
-No coś ty Alex. Noo bardzo proszę zgódź się.
-No dobrze... to jesteśmy umówione.
-Super.
Przerwa dobiegała końca, więc postanowiłyśmy powoli się zbierać.
Fizyka, geografia nawet szybko minęły. Wzięłam torbę, i wyszłam przed szkołę. Zadzwoniłam po mamę, która powiedziała że musiała pilnie wyjechać. Ale to nawet lepiej. Spacer dobrze mi zrobi. Ruszyłam w stronę domu.
-Alex, czekaj!-usłyszałam za sobą głos chłopaka.
Odwróciłam się i ujrzałam mojego znajomego. Mieszkał ode mnie kilka domów dalej. Z
-Cześć Brian. jak tam?- zapytałam chłopaka.
-Nie najgorzej a u Ciebie ?
W sumie to dobrze.
-Mam propozycję.
-Słucham?
-Ty i ja. Lody. Co ty na to ?
-na prawdę bardzo bym chciała ale muszę od razu wrócić do domu.
-Szkoda. a jutro?
-Umówiłam się już.
-No dobrze...
Kiedy znaleźliśmy się pod moim domem pożegnałam się z chłopakiem i weszłam do domu. na stole w kuchni leżała karteczka. Wzięłam do ręki i zaczęłam czytać litery zapisane przez mamę...
***
Hej Wam:)
Chciałabym Wam polecić blog ;)
Bardzo proszę o komentarze. Dla mnie i dla Niej to dużo znaczy ;*
http://only-time-will-tell-harry-and-sam.blogspot.com/
Megaśmy... Dawaj tego Hazze w końcu ;D
OdpowiedzUsuńDziękuję ci za wszystko co dla mnie robisz ;)
Czkam na nn ;*
To tak rozdział jest jak zawsze wspaniały kochany ;* z tego co mi wczoraj mówiłaś ten blog będzie zajebisty ;) mam nadzieje,że będzie taki jak sobie zaplanowałaś i troszkę mi tam mówiłaś. ♥ kocham te twoje początki i wprowadzenia (: tak jak i dalsze losy twoich wymyślonych wspaniałych człowieczków. W większości blogów życie jest proste,ludzie żyją jakby byli w jakiejś bajce a ty pokazujesz w twoich poprzednich blogach,że nie do końca tak jest.Za to cię kocham moja kochana pisareczko ♥.♥ czekam na nn ;*
OdpowiedzUsuń(troszkę się rozpisałam ale to tak malutko :( nie umiem pisać długiich komentarzy ;( mam nadzieję że cię tym nie zniechęciłam ;D )
no więc tak jak już mówiłam (chyba) jesteś ŚWIETNA! i czekam na NN ♥.♥ *.*
Trafiłam tu przypadkiem, bo ostatnio przeglądałam sobie blogi na szabloniarni, z której wzięłaś swój szablon i tak sobie weszłam w Twój link. Myślałam, że to kolejne tandetne opowiadanko o Harrym, ale nie. To jest naprawdę ciekawe i nie znudziło mnie po samym początku. Jak na moje - rozdziały mogłyby być trochę dłuższe, bo piszesz w taki sposób, że ciągle jest mało, ja ogólnie jestem zwolenniczką długich rozdziałów. No, ale to Twoja wizja. Czekam aż konkretniej pojawi się tu Hazz, więc będę zaglądać. c:
OdpowiedzUsuńhttp://fake-fanfiction.blogspot.com/
świetny rozdział. bardzo mi się podoba jak piszesz. Trafiłam tu przypadkiem i nie żałuję, że zajrzałam. czekam na następny i aż pojawi się Harry xx
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie: http://perfect-is-not-real.blogspot.com/