piątek, 16 sierpnia 2013

Początek...


     Obudziły mnie promyki słońca wpadające przez okno. No tak... znów nie opuściłam rolet. Przetarłam dłońmi zaspane oczy. Zegarek wskazywał godzinę 8:30, mimo iż byłam nadal senna postanowiłam zacząć zbierać się do szkoły. Dziś pierwszy dzień w szkole... nie wypadałoby się spóźnić. Wyjęłam z szafy mój ''kochany'' mundurek, w którym musieliśmy wstawiać się codziennie na lekcje.  Kiedy skończę tą głupią szkołę, osobiście go spalę. Nie cierpię go. Trzymając w dłoniach bieliznę i mundurek pognałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, włosy rozpuściłam.Nie miałam aż tak bardzo długich, więc mi nie będą przeszkadzać. Postawiłam na delikatny makijaż. W końcu to szkoła...  Wróciłam do pokoju, wzięłam wcześniej spakowaną torbę, i ruszyłam  do kuchni, mając na celu przegryźć coś przed lekcjami. 
-Cześć- rzuciłam do rodziców.
-Hej mała. Co ty taka nie w humorze ? -zapytała mama.
-Wydaje Ci się. Jest okej. -odparłam. Na stole był przyszykowane moje śniadanie.- o dziękuję mamuś-podziękowałam, usiadłam przy stole i zaczęłam pochłaniać tosta. Uwielbiałam tosty. Chyba mam to po tacie.
-O której lekcje się zaczynają? Jest po dziewiątej.-zapytała rodzicielka, patrząc na zegarek.
-O 9:30. Mogłabyś mnie podwieźć?-zapytałam z nadzieją że jednak powie tak.
-Jasne. Skończ śniadanie, ja czekam w aucie.
-Okay
Szybko dokończyłam tosta, i pobiegłam ubrać buty.Wzięłam torbę, przeglądnęłam się ostatni raz w lustrze i ruszyłam do wyjścia. Przed domem już czekała mama w aucie. Wsiadłam i od razu ruszyłyśmy.
-Przyjechać po Ciebie ?
-Jak chcesz.
-Alex, stało się coś? zachowujesz się dziś tak...
-Jak? zachowuje się normalnie
-Nie, dziwnie. Zachowujesz się jak nie Ty. 
-Ja po prostu denerwuję się pierwszym dniem. Tylko tyle.. nie masz się czym przejmować.
-Jeśli tak mówisz. To dobrze. Jesteśmy już. Uważaj na lekcjach.
-Dziękuję. Papa
-Pa kochanie.
Wysiadłam z auta i niezauważona ruszyłam pod klasę. Była otwarta ale w środku nikogo nie było. To nawet lepiej. Mogłam wybrać sobie miejsce jakie mi tylko pasuje. Postanowiłam usiąść bardziej z tyłu. Przyznam się że jestem odludkiem. I nie powiem, czuję się dobrze tak jak jest. Miałam przyjaciół, ale bardzo się na nich zawiodłam. Wolę nie mieć w ogóle przyjaciół, niż mieć ich fałszywych czy z litości.
W klasie ławki były dwuosobowe więc chcąc czy nie chcąc musiałam się  kimś zakolegować. Nie fajnie by było siedzieć z kimś przez cały rok i nie odezwać  się do niego słowem. postanowiłam coś w sobie zmienić. Być bardziej odważną osobą. Bardziej uwierzyć w siebie. Wiem że to musi potrwać... z szarej myszki z dnia na dzień odważną osobą się nie stanę. Klasa zaczęła się wypełniać. W pewnym momencie ktoś podszedł do mojej ławki.


2 komentarze:

  1. Super. Kocham to kocham :D Aaaa Zagaduję że będzie to Hazza :D Czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej jaki kochany *.* ♥ to będzie cudowne opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy